Przy większości papierów obowiązek i odpowiedzialność leżą w jednej kieszeni: kto nie złożył, ten płaci. Z TM30 jest inaczej: zgłoszenie składa Twój wynajmujący, a w urzędzie imigracyjnym z kwitkiem odsyłają Ciebie – zwykle w najmniej odpowiednim dniu. Wyjaśniamy, jak działa to zgłoszenie, dlaczego dezaktualizuje się po każdym wyjeździe za granicę i co sprawdzić przed podpisaniem umowy.
Czym jest TM30
TM30 to zgłoszenie do urzędu imigracyjnego, że pod konkretnym adresem mieszka cudzoziemiec. Składa je nie cudzoziemiec, tylko strona udostępniająca lokal: właściciel mieszkania, wynajmujący, hotel. Hotele wysyłają zgłoszenie automatycznie przy zameldowaniu, dlatego na wakacjach TM30 w ogóle nie rzuca się w oczy: wszystko robi recepcja. Problemy zaczynają się przy najmie długoterminowym – automatyka się kończy i dalej wszystko zależy od właściciela mieszkania.
Kiedy TM30 trzeba złożyć od nowa
Po każdym Twoim powrocie do Tajlandii z zagranicy – i to jest główna rzecz, o której prawie nikt nie wie. TM30 nie działa „raz na czas trwania umowy”: to zgłoszenie ma termin przydatności, tyle że wydrukowany nie na papierze, tylko w Twoim paszporcie. Wyjazd na visa run, na urlop, na jeden dzień do Malezji – każda nowa pieczątka wjazdowa oznacza, że właściciel musi zgłosić Cię w urzędzie imigracyjnym od nowa, w ciągu doby.
W praktyce nie wiedzą o tym ani najemcy, ani większość właścicieli. Zgłoszenie po cichu dezaktualizuje się już po pierwszym wyjeździe – a człowiek żyje ze spokojną głową aż do pierwszej wizyty w urzędzie imigracyjnym.
Czym grozi nieaktualne zgłoszenie TM30
Nie karą – a ściślej: nie Twoją. Kara za brak zgłoszenia jest symboliczna i formalnie płaci ją właściciel. Prawdziwy problem jest gdzie indziej: bez aktualnego zgłoszenia TM30 urząd imigracyjny nie załatwi Twoich własnych spraw. Przychodzisz na raport 90-dniowy albo po zaświadczenie – i odsyłają Cię: najpierw uporządkuj TM30. Dla życia z DTV oznacza to:
- zawalony raport 90-dniowy – a za spóźnienie z nim karę płacisz już osobiście Ty, plus wpis w historii;
- niedostępne zaświadczenie o miejscu zamieszkania – a potrzebne jest do połowy dorosłych spraw, od banku po prawo jazdy;
- dodatkowe bieganie po urzędzie imigracyjnym, i to w najmniej odpowiednim momencie.
Pominięcia i przekroczone terminy zbierają się w Twojej historii – a o tym, jak konsulaty i urzędy czytają historię wnioskodawcy, pisaliśmy już wcześniej.
Co sprawdzić przed podpisaniem umowy
Dwa pytania to minimum higieny – oba przed podpisem, a nie po nim:
- 1.„Kto i jak składa TM30 – i czy zgłoszenie będzie składane od nowa po każdym moim wyjeździe?” Reakcja właściciela powie więcej niż sama odpowiedź.
- 2.Umów się, że po wprowadzce zobaczysz potwierdzenie złożenia: pokwitowanie istnieje i masz pełne prawo je zobaczyć.
Jest też mniej oczywista warstwa: forma własności mieszkania i to, kto jest Twoim wynajmującym – osoba prywatna czy firma – zauważalnie wpływają na to, jak prosta będzie Twoja papierologia. To sprawdzamy w dokumentach, zanim klient podpisze umowę.
Co robić
Jeśli najem dopiero planujesz, sprawdź wszystko powyższe zawczasu, zanim cokolwiek podpiszesz. Jeśli już mieszkasz i nie masz pewności, że Twoje zgłoszenie TM30 jest w porządku, nie czekaj z tym na planową wizytę w urzędzie imigracyjnym. Napisz do Miry: dopyta o Twoją sytuację i przyśle kolejność działań. Papierologia tajskiego życia to część tego, co załatwiamy klientom przez całe pięć lat wizy.
